Złap odpowiedni dystans

201608Lut

Wracam do komunikacji. Przede wszystkim do tego, co wpływa na jej jakość. Oprócz  wszystkiego, co i jak mówimy oraz tego czy i jak słuchamy, na odbiór informacji i na dalszy przebieg rozmowy wpływa przestrzeń.

Każda interakcja ma swoją scenerię, która sprzyja lub nie dalszemu jej rozwojowi. Istnieją liczne prace badawcze, których celem było udowodnienie wpływu konkretnych rozwiązań architektonicznych na jakość międzyludzkich relacji. Zajmę się tym razem przestrzenią określoną jako nieformalną czyli tą, którą tworzą partnerzy danej interakcji. Krótko mówiąc, będzie o tzw. dystansie interakcyjnym, który daje lub odbiera nam komfort w danej sytuacji.

W tekście bazuję na popularnym dość podziale przestrzeni dokonanym przez Edwarda Halla[i]. Jego badania i hipotezy dotyczą tzw. społeczeństwa Zachodu i sam autor wielokrotnie podkreśla, że wyników jego obserwacji nie należy traktować uniwersalnie. Zachowanie partnerów danej interakcji zależy bowiem także od ról społecznych, kultury czy kontekstu sytuacyjnego. Wyznaczone przez badacza dystanse stanowią istotny punkt wyjścia do analizy większości codziennych, typowych interakcji.

Najbliżej

Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem stwierdzenie, że najbliżej siebie dopuszczamy najbliższych – partnerkę, partnera, żonę, męża. Edward Hall nazywa tę odległość dystansem intymnym. Jest to strefa zakazana dla obcych, a przekroczenie jej wywołać może nie tyle dyskomfort, co stres czy agresję. Obecność drugiego człowieka jest wtedy wyczuwalna wszystkimi zmysłami, a to oznacza po prostu najczęściej fizyczny kontakt lub jego duże prawdopodobieństwo. Odległość ta to mniej więcej 15-45 cm. Trudno w tej odległości dokładnie przyjrzeć się postaci, a nawet jej twarzy. Między innymi dlatego w tę przestrzeń wpuszczamy tych, których dobrze znamy. Do nieuchronnego przekroczenia dystansu dochodzi niejednokrotnie w tramwaju, autobusie czy w windzie. Ludzie radzą sobie z ochroną własnej intymnej przestrzeni na przykład odpowiednio się ustawiając. Zauważcie, że np. w ograniczonych przestrzeniach autobusu ustawiamy się w literę T – czyli prostopadle do siebie lub „bark w bark”, unikając układów równoległych.

Najblizej_Blog_WSL

Blisko

Kolejna granica to tzw. dystans indywidualny.  Na tę odległość (45 cm do 1,2 m) dopuszczamy nadal dość wąskie grono osób – życiowych parterów i rodzinę czy tych, których dosłownie i w przenośni mamy na wyciągnięcie ręki. Zdarza się tak, że np. z powodu hałasu musimy stanąć bliżej siebie, aby porozmawiać. Jeśli nie należymy do grupy osób najbliższych, prawdopodobnie będziemy unikać w takiej sytuacji przesadnego kontaktu wzrokowego (nadal nie jesteśmy w stanie wzrokiem objąć swobodnie całej twarzy) i raczej będziemy dążyć do zakończenia interakcji lub zwiększenia dystansu. To naturalne, a wręcz wskazane – dla dobra partnerów interakcji.

Formalnie

Dystans społeczny jest odpowiedni dla wszelkich spraw nieosobistych. Ludzie pracujący razem lub przebywający na jakimś towarzyskim spotkaniu najczęściej przebywają i czują się komfortowo w odległości 1,2 – 3,6 m. Jesteśmy w stanie bez zbędnego ruszania gałkami ocznymi objąć wzrokiem nie tylko twarz ale i całą sylwetkę osoby, z którą wchodzimy w interakcję. Jeśli zbliżamy się do górnej granicy wyznaczającej dystans nasze relacje – nawet dobór słów, stają się bardziej formalne. Inne znaczenie ma kontakt wzrokowy – to on często wyznacza, czy kontynuujemy rozmowę czy nie. Odwrócenie wzroku będzie bardziej  wymowne niż przy dystansie indywidualnym. Większą rolę będzie miało tu także użycie i ustawienie mebli – np. wielkość biurka szefa w pracy, która wyznaczy jak blisko podejdzie podwładny.  Dystans społeczny daje nam stosunkowo duże poczucie kontroli i komfortu. Partnerów interakcji mamy w zasięgu wzroku, ale już nie musimy obawiać się nieoczekiwanego kontaktu fizycznego czy konsternacji wynikającej z przeciągającego się spojrzenia w oczy z odległości mniejszej niż metr.

Formalnie_Blog_WSL

Bezpiecznie

Dystans publiczny daje pełne bezpieczeństwo, bo pozwala zaobserwować zagrożenie i go uniknąć. To odległość charakterystyczna dla publicznych wystąpień. Dlatego liczy się nie tylko siła głosu, ale i cała sylwetka i ruchy mówcy, bo wszystkie te sygnały odbierają słuchacze. Mimo wpływu, jaki na słuchaczy wywiera mówca, dystans ten zakłada, że uczestnicy tej interakcji mają pozostać nieznajomymi.

Podsumowanie

Warto na koniec raz jeszcze podkreślić, że istnieją kulturowe różnice występujących w danym dystansie zachowań – zwłaszcza jeśli chodzi o takie niuanse jak siła głosu czy kontakt wzrokowy. Zachowanie danego dystansu zależy także od więzi, które nas łączą, sytuacji i kontekstu, w jakim się znaleźliśmy. Znajomość granic może znacznie ułatwić poruszanie się w skomplikowanych ludzkich relacjach – czy to w przestrzeni uczelnianej czy zawodowej. Respektowanie dystansu to wyraz naszej empatii i dobrego/właściwego nastawienia do rozmówcy.



[i] Edward T. Hall, Ukryty wymiar,  PIW Warszawa 1976

 

Komentarze